piątek, 30 sierpnia 2013

Wrzesień

 No i po wakacjach. Co jest naprawdę strasznie irytujące, to to, że te upłynęły mi chyba najszybciej ze wszystkich. Dosłownie w mgnieniu oka. Moja niechęć do powrotu do szkoły jest chyba równa wielkości wszechświata. Niestety nic się nie da z tym zrobić. Jedynym punktem, jaki lubię, gdy zbliża się początek szkoły, jest kupowanie zeszytów i wszystkich tych przedmiotów. Mogłabym siedzieć w sklepach godzinami, zastanawiając się nad tym, który zeszyt jest ładniejszy. Ogólne założenie na początek roku jest następujące: trzeba kupić jak najfajniejesze zeszyty, aby potem skrupulatnie i ładnie notować w nich, by potem równie skrupulatnie się z nich uczyć. Z czego wynika, że połową sukcesu w nauce są fajne zeszyty. Gdyby rzeczywiście tak było, być może nie miałabym takich oporów co do powrotu do szkoły.
 Chwilowo, nie widzę praktycznie żadnych pozytywów związanych z 2 września. Z chęcią przedłużyłabym te wakacje o chociaż tydzień. No, ale trudno. Znów pojawi się stres przed klasówkami, miliony zadań domowych i pękająca od nadmiaru informacji głowa. Chyba przeżyję, zawsze mi się udawało. Z tym że w tym roku, chce naprawdę zacząć się uczyć. Każdego roku mówię to samo. ale mam nadzieję, że teraz się uda.
 Życzę miłych pozostałych dni wakacji, no i teraz byle do świąt!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz