poniedziałek, 8 lipca 2013

No i nadszedł lipiec :)

Jak już mówiłam wcześniej, nie ma zbyt wielu osób dla których mogłabym pisać bloga, gdyż mam tylko jednego, aczkolwiek bardzo wiernego, obserwatora ;). Dlatego też przez dłuższy czas myślałam, że pisanie tutaj nie ma sensu. Ostatnio odkryłam jednak, jak fajnie jest czytać notki napisane kiedyśtam i przypominać sobie te wydarzenia. Coś w rodzaju pamiętnika, który dość regularnie prowadziłam tylko w 2 klasie podstawówki. Tak więc zamierzam pisać, chociażby tylko dla własnej satysfakcji. Oczywiście nie zmienia to faktu, że jeżeli wejdziesz na tą stronę, będę szczęśliwa gdy zostawisz komentarz lub, co lepsze, zostaniesz obserwatorem. No, ale dość już wstępu. Nadszedł czas na prawdziwą treść posta zatytułowanego "No i nadszedł lipiec"  :)

 Wakacje, jak każdy zapewne wie, rozpoczęły się dnia 28 czerwca. Moje, jako iż chodzę do gimnazjum łączonego z liceum, już 27 czerwca o 17:00. A tak właściwie o tej godzinie, zaczęło się rozpoczęcie zakończenia roku szkolnego, bo owa uroczystość zakończyła się dopiero koło 20. Muszę przyznać, że było to chyba najmniej wesołe zakończenie roku. Nie odczuwałam z niego prawie żadnej radości, cały czas byłam przekonana o tym, iż bardzo chętnie pochodziłabym jeszcze trochę do szkoły. Może to dlatego, że jedna z moich ulubionych nauczycielek odchodzi na urlop zdrowotny, skutkiem czego ostatnią klasę gimnazjum spędzę bez radosnych i cudownych lekcji wf-u. Oczywiście, nasza nauczycielka została pożegnana bardzo wylewnie, a także dostała tort, po który kilka godzin wcześniej biegałam do cukierni. Pożegnanie było krótkie, ale bardzo wzruszające. Nasze głowy już od kilku tygodni zadręczały się tym , jak to będzie z nową nauczycielką. Na szczęście wakacje trochę osłabiły smutek towarzyszący nam od 17:00. Przecież każdy, prędzej czy później zacznie się z nich cieszyć. Zaczątki tej radości wynikającej z 2 miesięcy wolnego zaczęły kiełkować w moim sercu, gdy poszłam na lody z moją przyjaciółką :) Mcdonald może nie jest zbytnio wyszukanym miejscem, ale lody, przynajmniej wg mnie, ma przepyszne (a zwłaszcza te z polewą czekoladową). Człowiekiem zupełnie uświadomionym co do faktu, że naprawdę mam już wolne, zostałam w sobotę, gdy wychodziłam z kina z przeświadczeniem, że mam teraz zapewne dużo do roboty. Zajęło mi kilka minut przyswojenie informacji, że nie muszę już odrabiać żadnych lekcji :)
 Teraz jest lipiec i muszę przyznać, że całkiem dobrze mi z wakacjami. Leżenie w łóżku, czasami nawet do 13, być może nie jest zbyt pochwalanym sposobem ich spędzania, ale muszę odpocząć za te wszystkie poranki, w które musiałam podnosić się z łóżka o 5:30. Perspektywa wyjazdu pod namiot z 2 moimi przyjaciółkami też jest kusząca. Dobrze, sprostujmy. Nie do końca jest to wyjazd pod namiot o jakim każdy myśli. Las, może camping nad morzem. Otóż nie. Jedziemy na działkę moich dziadków, leżącej... no, nie więcej niż 15 km od mojego domu. I będziemy "namiotować" w ogródku przed domem. Takie biwakowanie ma swoje plusy :). Można uznać, że jest już to taka mała tradycja, gdyż wyjazd odbywa się 3 raz z rzędu, zawsze jest organizowany w lipcu :).
 Na temat dalszych planów wiem niewiele, nic po za fakt, ze 11 sierpnia wyjeżdżam po raz 7 (może 8) do Jastarni, na co najmniej 2 tyg.
Jeszcze mała informacja odnośnie warunków pogodowych, gdyby ktoś cały ten czas spędził w pokoju z zasuniętymi roletami. Lipiec jest miesiącem zwykle bardzo gorącym i właśnie to odczuliśmy podczas tych 8 dni. W tym roku jednak chyba nie przebił rekordowych temperatur czerwca, w których człowiek dosłownie się topił.
 Czasami za oknami widać deszcz, który jest jednak przyjemną odmianą, oczyszczającą powietrze z dusznych i gorących oparów unoszących się w nim.

Ten post był... cóż, dłuższy niż pozostałe. Wręcz można powiedzieć dużo dłuższy. Jakoś tak wena mnie naszła. Teraz tylko problem z tym, że nawet jeżeli przypadkowo ktoś trafi na tę stronę, może mu się nie chcieć czytać tylu linijek tekstu. No, ale trudno. Co się napisało, to się nie odpisze ;)




1 komentarz:

  1. "Jak już mówiłam wcześniej, nie ma zbyt wielu osób dla których mogłabym pisać bloga, gdyż mam tylko jednego, aczkolwiek bardzo wiernego, obserwatora ;)." - czuję się wyróżniona ^_^ dzięki! ^^
    Taa, Wakacje. Czujęę <D

    OdpowiedzUsuń